Wojewoda powoła pełnomocnika, by zajął się Ślązakami

Na miesiąc przed rozpoczęciem spisu powszechnego i krótko po wyborczym sukcesie Ruchu Autonomii Śląska wojewoda śląski postanowił powołać pełnomocnika ds. mniejszości narodowych. Skąd ten pośpiech? - zastanawia się Przemysław Jedlecki.

Urzędnicy wojewody nie mówią o sprawie zbyt chętnie. Nieoficjalnie jednak współpracownicy Zygmunta Łukaszczyka potwierdzają, że polecenie w tej sprawie przyszło prosto z MSWiA. Po wyborczym sukcesie Ruchu Autonomii Śląska i wejściu jego lidera Jerzego Gorzelika do zarządu województwa, w Warszawie bardziej zainteresowano się tym, co dzieje na Górnym Śląsku.

- Nie mam wątpliwości, że niektórych niepokoi to, co się u nas dzieje. Ktoś dostrzegł, że już wkrótce na Górnym Śląsku może pojawić się problem etniczny - mówi nasz rozmówca. Przed kolejnym spisem w stolicy przypomniano sobie, że w poprzednim w 2002 roku ponad 170 tys. osób zadeklarowało narodowość śląską, a około 60 tys. przyznało, że ich język domowy to mowa śląska.

Wojewoda zapewnia, że plan powołania pełnomocnika ds. mniejszości narodowych nie ma nic wspólnego z autonomistami i mającym rozpocząć się 1 kwietnia spisem powszechnym. Jak wyjaśnia, chodzi o lepszą współpracę z mniejszościami, których przedstawiciele żyją na terenie województwa. Wylicza, że jest ich dziewięć i podkreśla, że ze wszystkimi trzeba rozmawiać.

Współpracownicy wojewody mają znaleźć odpowiedniego kandydata jak najszybciej. Spieszą się tak bardzo, że zrezygnowali z ogłoszenia konkursu. Zamiast tego obdzwaniają uczelnie i pytają o osoby godne polecenia. - To ma być ktoś znający historię i swobodnie poruszający się w kwestiach regionalizmu. Będzie też potrzebna wiedza prawnicza - wylicza nasz rozmówca.

Pośpiechowi wojewody dziwi się Jerzy Gorzelik, bo - jak mówi - od ostatniego spisu minęło ładnych parę lat i nikt wcześniej nie wpadł na to, że pełnomocnik ds. mniejszości narodowych w ogóle jest tu potrzebny. Lider RAŚ zastanawia się, czy rząd przypadkiem nie przewiduje wyniku kolejnego spisu i chce być na to przygotowany. Z drugiej strony, co Gorzelik przyznaje, taki urzędnik może okazać się strzałem w dziesiątkę. Musi jednak dobrze rozumieć potrzeby osób, które mieszkają na Górnym Śląsku, a nie są Polakami.

Marek Plura, poseł PO, twierdzi, że jeśli pełnomocnik nie będzie antyśląskim policjantem, jego praca będzie miała sens. Poseł ma nawet nadzieję, że nowy człowiek wojewody będzie wspierał starania Ślązaków o uznanie mowy śląskiej za język regionalny. Inny polityk Platformy dodaje, że pomysł powołania pełnomocnika wynika nie z niepokoju, lecz z troski i poważnego traktowania zwolenników narodowości i mowy śląskiej.

A może rację ma politolog Tomasz Słupik, który zastanawiał się niedawno na łamach miesięcznika „Śląsk”, czy liderzy regionalnej Platformy Obywatelskiej nie mają ochoty potraktować sejmikowego koalicjanta jako politycznej przystawki. Zgodę na zmianę barw Stadionu Śląskiego można by wtedy traktować jako przemyślany manewr, podobnie jak bronienie na warszawskich salonach sensu koalicji z RAŚ. Zostało jeszcze ogłoszenie, że PO chce autonomii dla Śląska wcześniej niż postulowany przez RAŚ 2020 rok. Niemożliwe, prawda?

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,9223685,Wojewoda_powola_pelnomocnika__by_zajal_sie_Slazakami.html

Add your comment

Your name:
Subject:
Comment: