Sobierajski: Wystawa o powstaniach powinna być usunięta

Radny sejmiku woj. śląskiego Czesław Sobierajski z PiS zażądał usunięcia trzech plansz składających się na wystawę dokumentów na temat Powstań Śląskich. - Wystawa powinna być usunięta, bo tutaj jest dysonansem - powiedział radny Sobierajski.

 

Wystawę poświęconą różnym rodzajom pamięci o Powstaniach Śląskich otwarto w czwartek w Gmachu Sejmu Śląskiego w Katowicach. Wystawa to jeden z elementów dwudniowej konferencji "Powstania Śląskie w pamięci historycznej. Uczestnicy - pomniki - rocznice".

- Nie ma jednej pamięci o Powstaniach Śląskich - ta pamięć zmieniała się w czasie i była różna w zależności od tego, po której stronie i w jakim momencie znaleźli się uczestnicy Powstań - powiedział podczas otwarcia wystawy jej współautor, historyk z
Uniwersytetu Śląskiego, prof. Ryszard Kaczmarek.

Przygotowana w oparciu o zbiory Archiwum Państwowego w Katowicach ekspozycja zajmuje szesnaście rozwijanych plansz, tzw. roll-upów. Wypełniono je m.in. fotokopiami dokumentów, zdjęć i reprodukcji prasowych i opisami historycznymi.

Niestety wśród dokumentów znalazły się także trzy plansze poświęcone przedwojennym niemieckim obchodom powstańczych rocznic, a także niemieckiej pamięci o Górze Św. Anny(Annaberg) oraz oddziałach selbstschutzu i freikorps.

Właśnie te plansze wyjątkowo nie spodobały się radnemu Czesławowi Sobierajskiego, który zakłócił nieco porządek konferencji o powstaniach. Nie spodobały się do tego stopnia, że jeszcze przed oficjalnym otwarciem wystawy zażądał jej usunięcia.

Jak wyjaśniał potem dziennikarzom Sobierajski, wyraził swoją "dezaprobatę", że wystawa nie powinna być prezentowana "w takim miejscu i takim kontekście". - Ona powinna być usunięta, bo tutaj jest dysonansem - ocenił radny PiS.

- To nie jest wystawa upamiętniająca, jak mówi pan radny, tylko wystawa o różnych rodzajach pamięci - odparł prof. Kaczmarek.

- Nie możemy usunąć z pamięci historycznej tego, że pamięć o powstaniach z innej perspektywy - tych, którzy uważali się za pokrzywdzonych wynikami walki i plebiscytu - również istniała. Możemy wrócić do sytuacji PRL-u i powiedzieć, że ta część pamięci nas nie interesuje lub zapominamy o niej. Tylko, że to nie jest pamięć, a niepamięć, czyli nie tyle świadome zapominanie, a świadome pomijanie pewnej części pamięci - historycznie nie do przyjęcia - podkreślił historyk.

Znaczna część wystawy pokazuje pamięć o Powstaniach w czasach II RP. Kolejne plansze prezentują m.in. pomniki powstańcze w regionie, obchody rocznic, działalność Związku Powstańców Śląskich czy losy powstańczych mogił.

- Nawet wówczas pamięć nie była taka sama - zupełnie inna była u tych, którzy nazywali się Korfanciorzami, a zupełnie inna u tych, którzy uważali, że rację ma obóz rządowy - podkreślił prof. Kaczmarek.

Powojenną - prócz kilka pierwszych laty - najczęściej oficjalnie pomijaną pamięć o Powstaniach dokumentują plansze poświęcone losom powstańczych miejsc pamięci, Górze Św. Anny i tamtejszemu Pomnikowi Czynu
Powstańczego, pamięci o Powstaniach w Polsce Ludowej oraz samym powstańcom w tym okresie.

Grupą mającą swoją osobną pamięć o tym czasie są mieszkańcy regionu, którzy w Powstaniach Śląskich nie uczestniczyli, a dla których czas Powstań i plebiscytu był kwestią przeżycia bez angażowania się po żadnej ze stron. Jeszcze inną pamięć mieli żołnierze z Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii, którzy stacjonowali na obszarze plebiscytowym w latach 1920-22.

Ich obecność na Górnym Śląsku oraz ich wspomnienia prezentuje inna otwarta w czwartek wystawa - "W obcym kraju. Alianci podczas plebiscytu na Górnym Śląsku", którą przygotowało w swojej siedzibie Muzeum Śląskie w Katowicach.

- To żołnierze, którzy przyjeżdżają po czterech latach wojny i traktują jako prawdziwe nieszczęście, że jeszcze dwa lata muszą tu stacjonować. Dla nich wojna nie trwała lata, ale sześć czy siedem lat - zaznaczył Kaczmarek.

Współautorami wystawy - prócz Kaczmarka - są Jakub Grudniewski i Mirosław Węcki. Szerszy niż na ekspozycji materiał fotograficzny znajdzie się w katalogu. Wydana zostanie też publikacja zawierająca m.in. teksty z dwudniowej konferencji "Powstania Śląskie w pamięci historycznej. Uczestnicy - pomniki - rocznice". Zorganizowały ją w środę w Bytomiu i w czwartek w Katowicach Archiwum Państwowe w Katowicach, Instytut Historii Uniwersytetu Śląskiego oraz Muzeum Górnośląskie w Bytomiu.

 

Dziennik Zachodni
PS, PAP
http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/413747,sobierajski-wystawa-o-powstaniach-powinna-byc-usunieta,id,t.html

Comments (3)
oburzenie dotyczące wystawy o Powstaniach Śląskich
3czwartek, 22, wrzesień 2011 07:04
Gość
Ponoć uczą historii, a okazuje się że nie uczą.
Ocena każdego działania wynika z faktów. Zgodie z zasadmi demokracji, więcej mówi się o większości która w demokratycznych zmaganiach, wyborach zwyciężyła.
Dlaczego pogardliwie przez Niemców nazywani "waserpolakami" Ślazacy chwycili za broń? Bo to Niemcy mieli władze, to oni tylko mogli dochodzić do stanowisk i pieniędzy, i to oni nie wypełniając praw Boskich i ludzkich zabraniali tu godać czy jak kto woli mówić
po naszymu czyli po polsku ( tak, nie złość się, po śląsku czyli po polsku, o, staropolsku),to oni za służących chcieli mieć naszych..
I to ich wódz Bismarck powiedział "Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia..., a że dotyczyło to i "waserpolaków",to chwucili za karabin. Co do wystawy... Mnie nie przeszkadza... utwierdza mnie w przekonaniu że to Polacy czyli Waserpolacy mieli rację... A Pan Sobierajski... Dobrze by wpierw pomyślał a potem robił.Pan Gorzelik? Dobrze by wpierw zastanowił się co zawdzięcza a czego nie Polsce, a potem wyrażał swoje mądre zdania.
Polska PIS
2piątek, 10, czerwiec 2011 17:59
Kukens
Do niedawna jeszcze "zakamuflowana opcja niemiecka", a teraz "nasi bohaterowie"!

Jak facet z urodzony w Kielcach może mówić o Powstańcach Śląskich "nasi bohaterowie"?

Polacy w większości tak postrzegają historię (i tak jej nauczają, wystarczy spojrzeć do książek do nauki historii i przeczytać kilka lektur): my dobrzy, wiecznie gnębieni, uciśnieni, maltretowani, zniewalani itp, a reszta a szczególnie sąsiedzi ze wszystkich stron to ci źli.

To nas napadali Niemcy, Rosja, Austria, Szwedzi, Turcy i inni Tatarzy. My zaś za samą nazwę POLSKA powinniśmy dostać Pokojową Nagrodę Nobla. Nie będę wypisywał ile razy ta wymęczona Polska była agresorem, nie ma sensu. Wystarczy jednak spojrzeć na reakcję tych, szczególnie z bardziej prawej strony, o takich odkryciach jak dajmy na to Jedwabne. Do operacji "Dunaj" już się Polska przyznaje bo to było z rozkazu ZSRR więc jest usprawiedliwiona.

Wracając do wystawy i powstań. Z powodu wybiórczej edukacji kształtuje się w społeczeństwie obraz taki jak opisałem wcześniej. A polonocentryczne zapatrzenie i brak zrozumienia śląskiej specyfiki powoduje później takie "afery".
Przypomina mi to trochę wieczną walkę ś.p. Andrzeja Przewoźnika z miejscami upamiętniającymi ofiary wojny Francusko-Pruskiej. Jako sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, kompletnie zatracił obiektywizm, emanował niewiedzą i nienawiścią, łącząc (a tym samym wkręcając w swą niewiedzę wiele osób) Krzyż Pruski (ustanowiony na początku XIX w.) z Krzyżem Żelaznym używanym przez nazistowskie Niemcy.

Dopóki w szkołach i mediach będzie się przekazywać "jedynie słuszną stronę historii", dopóty będą takie "afery", niesnaski, kłótnie, a Polska wciąż będzie żyła stereotypami.
Co tu robią Niemcy? Radny przyszedł posłuchać o powstaniach i się oburzył.
1piątek, 10, czerwiec 2011 16:36
Kukens
[quote][b]Na godzinę przed rozpoczęciem konferencji poświęconej powstaniom śląskim zapachniało skandalem. Czesław Sobierajski, sejmikowy radny PiS-u, zażądał usunięcia z wystawy kilku tablic. I postraszył dyrektora Archiwum Państwowego w Katowicach, współorganizatora imprezy, surowymi konsekwencjami.[/b]

Konferencję wraz z towarzyszącą jej wystawą w sali Sejmu Śląskiego zorganizowali w czwartek historycy z Uniwersytetu Śląskiego, Muzeum Górnośląskiego i Archiwum Państwowego w Katowicach. Mówili m.in. o tym, jak powstania śląskie były przedstawiane w polskich filmach i programach radiowych, a także o tym, jak opisywane są w ostatnich latach w prasie. W kuluarach stanęły tablice, na których można było zobaczyć m.in. zdjęcia pomników poświęconych uczestnikom wydarzeń z lat 1919-1921. Większość tablic dotyczyła powstańców śląskich, ale na trzech pokazano tych, którzy z powstańcami walczyli: żołnierzy Selbschutzu i Freikorpsu. Były też wycinki ze starych niemieckich gazet oraz fotografia wysadzonego w 1945 roku niemieckiego mauzoleum na Górze św. Anny.

- My czcimy naszą rocznicę. Po co pokazywać zdjęcia ludzi ze swastykami na ramionach? Czy na wystawie z okazji Powstania Warszawskiego ktoś zamieściłby zdjęcia Niemców? - oburza się Sobierajski. Jego zdaniem połączenie polskich i niemieckich akcentów na wystawie jest niedopuszczalne. - Powinni tu być tylko nasi bohaterowie. Dyrektor Archiwum powinien bardziej uważać. Nie powinien mieszać takich rzeczy - podkreśla radny PiS-u.

Wcześniej zażądał, by dr Piotr Greiner, historyk i dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach, usunął z wystawy "niemieckie" tablice. Miał mu grozić konsekwencjami, ale Greiner nie posłuchał. Mówi, że żadnych konsekwencji się nie boi.

- Jesteśmy instytucją państwową i obowiązuje nas obiektywizm. A ten wymaga, by pokazać, co o powstaniach śląskich mówili nie tylko Polacy, ale też Niemcy. Pokazaliśmy też np. związki Freikorpsu z narodzinami ruchu nazistowskiego na Górnym Śląsku - mówi Greiner.

Jerzy Gorzelik, członek zarządu województwa śląskiego i jeden z uczestników konferencji, groźby pod adresem dyrektora Archiwum uważa za niedopuszczalne. - Złożę w tej sprawie interpelację - zapowiada.

Emocje stara się studzić prof. Ryszard Kaczmarek, historyk z Uniwersytetu Śląskiego i jeden z autorów wystawy. Przypomina, że ekspozycja nie traktuje o powstaniach śląskich, ale o tym, jak o nich mówiono po obydwu stronach konfliktu. - Wydaje mi się, że stąd całe nieporozumienie. Pokazujemy różne rodzaje pamięci o tych samych wydarzeniach. Widać, jak to się różniło - wyjaśnia naukowiec. Podkreśla, że spełnienie życzenia radnego i usunięcie tablic poświęconych pamięci Niemców jest niemożliwe. - Nie możemy ignorować faktów, które miały miejsce, i udawać, że była tylko jedna pamięć o tych wydarzeniach. Udawanie, że czegoś nie było, byłoby powrotem do metod rodem z PRL-u. Dla historyka to nie do przyjęcia - dodaje prof. Kaczmarek.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
[url]http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,9758751,Co_tu_robia_Niemcy__Radny_przyszedl_posluchac_o_powstaniach.html#ixzz1OsrCkrIq[/url][/quote]

Add your comment

Your name:
Subject:
Comment: